PL PL

W miniony weekend 145 zawodników zawitało do Rosji na drylandowe (bezśnieżne) zawody w wyścigach psich zaprzęgów.
Można co prawda uznać, że oprócz nas byli prawie tylko miejscowi maszerzy, ale niektórzy z nich - ci z Uralu czy Kaukazu - mieli do Petersburga jeszcze dalej niż my. Na starcie pojawili się również Łotysze i Litwini, jako że zawody rozgrywane były w ramach pucharu Baltic Cup.
Dzięki pomocy fińskiej firmy Finnlines udało się nam dość tanio dostać z Gdyni do Helsinek, a dalej już tylko 400 km autem na miejsce zawodów.

Poziom sportowy zawodów nie był zbyt wysoki, ale ciepła atmosfera i niesamowita chęć pogłębiania wiedzy przez rozwijające się środowisko maszerskie górowały nad niedociągnięciami w sportowej formie rywalizujących.
Dojechałem na stakeout w opłakanym stanie - gorączka 39 stopni, wymioty i brak chęci do życia, które zaowocowały przespaną niemal dobą w busie. Dobrze że brat i Aga zajęli się psami - ja miałem tylko parę godzin na regenerację. Aby nie obciążać żołądka wypijałem duże ilości miętowej herbaty i wody, węglowodany przyjąłem w kilku małych porcjach w postaci żelu.
Zmusiłem się do objazdu trasy i lekkiego rozjazdu - nie było to nic przyjemnego.. Do startu pozostało kilka godzin. Bałem się że nie dam rady, ale nie mogłem się wycofać. Powtarzałem sobie: "Jestem tutaj na zaproszenie Rosjan, chcą brać ze mnie przykład, mam poprowadzić seminarium i zrealizować pokaz jazdy mojej czwórki zaprzęgowej".
Czekały nas 4 nocne sprinty w małym odstępie czasu: o 22:00, 24:00, a potem o 6 i 8 rano.
Najpierw Scooter (hulajnoga z dwoma psami), ale my podpięliśmy tylko po jednym: ja Ozziego, a Olgierd Nellę. Potem bikejoring (kolarz i pies) na nieco ponad 5-kilometrowym dystansie: ja z Dodą, a brat z Barbie.
Wysiłek, jaki wkłada zawodnik o wysokim poziomie sportowym w ciągu kilku minut jest ogromny. Podczas takiego kilkuminutowego sprintu zakwaszam się bardziej niż na dwugodzinnym wyścigu kolarskim.. ale podobno trzeba się nauczyć dawać z siebie maksymalnie dużo w tak krótkim czasie. Mam tak na sprincie z psami, ale nie na maratonie kolarskim. Start na hulajnodze potrafi boleć. Prędkość jest trochę niższa niż na rowerze, ale systematyczne "kopnięcia" na przemian lewą i prawą nogą, a do tego wypychanie rękoma i ciałem - tak aby wyrzucić spod siebie hulajnogę i do tego zgrać się z psem - powodują, że zakwasy mamy murowane w każdym mięśniu. Do dziś ledwo chodzę, a minęły już dwa dni.
Niespełna dwie godziny regeneracji, aby znów być na 100% gotowości startowej.... i bikejoring. Dla mnie było to prostsze: trasa była szybka i łatwa, cały czas operowałem dwiema ostatnimi koronkami w kasecie, pies idealnie dopinał linę. Zgrałem się z Dodą i zakończyłem ten etap ze średnią prędkością blisko 40 km/h.
Zanim napoiliśmy i przygotowaliśmy psy oraz sprzęt do kolejnych etapów, zostały nam niespełna 3 godziny snu, po których rozgrzewka i przygotowanie do sprintu naprawdę były wyzwaniem. Grzałem się około 40 minut; tak wczesna godzina i średni stan mojego zdrowia trochę w tym wszystkim przeszkadzał.
Kolejne etapy pojechaliśmy bezbłędnie. Dla nas był to duży wysiłek (choć łącznie zaledwie 28-minutowy podczas czterech etapów), a dla naszych psów tylko jeden z normalnych i łatwych treningów.

W bikejoringu pojawił się na między nami na podium groźny przeciwnik - Andriej na 29 calowym tytanowym rowerze, który od grudnia trenuje według mojego planu. Cieszy mnie to, choć czuje się jego oddech dość blisko.. Na pierwszym etapie w bikejoringu był zaledwie 10 sekund za mną; na drugim dołożyłem mu z Dodą i moim karbonym A+ Krossa kolejne 25 - ale on i tak jest bardzo szybkim i groźnym przeciwnikiem. Olgierd pojechał z wolniejszą, choć silną Barbie na aluminiowym Krossie Level A6 i nie miał szans na podjęcie z nami równej walki, osiągnął solidne 3 miejsce.
W klasie scooter pomimo, że jechaliśmy tylko z jednym psem dwa pierwsze miejsca były dla nas. Na pierwszym etapie scootera wygrałem z bratem o 6 sekund, ale na drugim etapie on ze mną 4. Finalnie pokonałem go o 2 sekundy.

Ponadto Agata Kaczyńska zajęła 1 miejsce, a Joanna Adamska 2 miejsce w bikejoringu kobiet.

Łukasz Czerniawski zdobył 8 lokatę wśród bikejoringu mężczyzn

Do Rosji wracamy w grudniu na Karelię na śnieg i sanie.

Dziękujemy Vicie Black - za gorące przyjęcie !
Dziękujemy sponsorom - Fiprex i Vet-Agro, Gudojć, Kross, Redmills, Finnlines, Brunox, Hajdo i Benkowski, Fit Factory

Data dodania: 15.06.2012